Kolejny szary dzień minął jak batem strzelić? Kolejny szary
post który zostanie przeczytany przez milion pięćset sto dziewięćset osób w
niespełna pół godziny. Kolejne plotki na temat mojej osoby jaka to ja nie
jestem. „Natalie Herman wozi się za ojca pieniądze.”, „Kolczyk w nosie, co
dalej?”. Miło na serio, że ludzie szukają sensacji w Tobie, jak ty tego nie
chcesz. Kocham ten stan kiedy jestem obserwowana 24/7 i nie mogę nic zrobić bez
komentarzy. Nawet ten durny post , znajdzie się jutro na pudelku obcinając od
góry do dołu za moje zachowanie. Mam tylko nadzieję, że każdy czytający wyczuł
sarkazm. Już nie będę tłumaczyła co to takiego. Dziękuję. Pozdrawiam.
Zamknęłam laptopa i po raz setny zatopiłam się w mojej
poduszce, która jako jedyna przynosiła ukojenie. Nie przejmowałam się tym, że
jest już mokra od łez wylanych sprzed dziesięciu minut. Na pozór zwykła biała
poduszka. Zwykły przedmiot codziennego użytku. A dla mnie? Jej moc była
nieosiągalna nawet przez moich rodziców. Odkąd pamiętam stanowi generalne
miejsce na moim łóżku. Nikomu nie pozwalałam jej dotknąć. Dlaczego? Kojarzę ją
z mojego pięknego dzieciństwa. Kiedy to ja Natalie Herman miałam zwykłych
rodziców. Przeciętna rodzina mieszkająca w zwykłym mieście w zwykłym bloku. I
co z tego, że z powodu braku pieniędzy nie mogłam pozwolić sobie na zabawki
jakie miały inne dzieci. Nie obchodziło mnie to bo miałam wspaniałych rodziców
troszczących się o mnie. „Jesteś naszym aniołkiem”- przeczytałam napis
wyhaftowany na mojej poduszce przez mamę, dziś żonę drugiego najbogatszego
mężczyzny w UK. Chciałabym wrócić do mojego poprzedniego życia. Ponownie
zatopiłam się w zapachu mojej poduszki i pozwoliłam porwać się objęciom morfeusza.
-Natalie!- obudził mnie miły głos kobiety. Kate- bo tak
miała na imię nasza gosposia, była niską afro amerykanką.
-Tak?- odezwałam się niechętnie.
-Zapomniałaś? Dzisiaj Mark ma cie zabrać do centrum. Oliwia
dzwoniła i powiedziała, że będzie na miejscu za pół godziny.
-Kate!- krzyknęłam do kobiety która w tym samym czasie
zrywała ze mnie kołdrę.-Już wstaję . Tylko mam do Ciebie jedną maleńką
prośbę.-poczekałam chwilę na reakcję gosposi, a gdy ujrzałam wyraźny gest
skinienia głową kontynuowałam.-Czy mogłabyś zadzwonić do Oliwii i poprosić żeby
przyszła tutaj i na mnie poczekała? Mam tylko trzydzieści minut a wiem na sto
procent, że na pewno nie zdążę.
-Ależ oczywiście złotko. Idź się już myć.
Nigdy nie zastanawiałam się, czy Kate jest dla mnie taka miła za to, że jej płacimy czy po prostu związała się z nami. Zawsze wyglądała na osobę pełną radości, szczerą i tętniącą życiem. Często zazdrościłam jej sposobu życia. Mimo wszystko, że żeby zarobić musi nam cały dzień "pomagać", to jest jaka jest.
Nigdy nie zastanawiałam się, czy Kate jest dla mnie taka miła za to, że jej płacimy czy po prostu związała się z nami. Zawsze wyglądała na osobę pełną radości, szczerą i tętniącą życiem. Często zazdrościłam jej sposobu życia. Mimo wszystko, że żeby zarobić musi nam cały dzień "pomagać", to jest jaka jest.
-O matko, ale busz.- usłyszałam za plecami.- Długo hodowałaś
ten dywan?
-Oliwia mogłabyś łaskawie pukać jak wchodzisz do czyjejś
łazienki. Nie zastanowiłaś się, że może ktoś z niej korzystać?- przyjaciółka
chwilę się zastanowiła i odpowiedziała:
-Nie. Jeżeli bym zapukała, owinęłabyś się ręcznikiem i nie
widziała twojego dywanu na nogach. Ale i tak i tak muszę się odwrócić a ty
zakładaj na siebie cokolwiek bo jak moje oczy powędrują w górę to się chyba
zrzygam. Uwierz mi Natalie uwielbiam cię, ale nie mogłabym znieść widoku psiuty
mojej najlepszej przyjaciółki. Raz dwa.- ubrałam się jak kazała i wstałam. Oparłam się nogą o wannę i zaczęłam delikatnie wcierać balsam.
-Niech zgadnę. Truskawkowo-bananowy?
-Yhy.- przytaknęłam przyjaciółce, machając jej tubką balsamu
przed oczami.
-Nowa edycja?!? –wykrzyczała mi prosto w twarz.- nic nie wspominałaś
że wydają jakiś nowy produkt.
-Bo nie wydają. To tylko próbka. W każdym sklepie znajdziesz
takie małe gówno.
-Dziewczyno toć to kosztuje majątek.
-Rodzice starają się mnie przekupić zakupami.- przyjaciółka
od razu przytuliła mnie. Wiedziała jakie panują relacje pomiędzy mną a rodzicami. Wyjęła tubkę z mojej ręki i nałożyła na swoją dłoń odrobinę kremu i zaczęła
wcierać w moją nogę.
-Co jak co. Ale dziewczyno, te 9 lat spędzonych razem,
prowadzą do tego, że niedługo będziemy siebie nawzajem karmić-odezwałam się pierwsza, przerywając ciszę.
-Khym, Khym-odchrząknęła- Nie robiłyśmy już tego przypadkiem?- Przyjaciółka lekko
zaśmiała się, przy okazji chrumkając jak świnka. To był jej znak rozpoznawczy.
Robiła tak odkąd się poznałyśmy. Nie mogę uwierzyć, że przeżyłyśmy razem tyle
chwil. Tyle czasu. No bo przecież dziewięć lat to jest kupa czasu… Jesteśmy ja
siost…
-Ej siostro- przerwała mi rozmyślenia.
-HAHAHAHA właśnie pomyślałam sobie, że znamy się tyle i
zachowujemy tak, jakbyśmy były siostrami.
-Może jesteśmy jeeeeeeejj…-Oliwia powiedziała to z udawaną
radością.
-Co jest?- Zapytałam.
-No wiesz kurde…-chwilę zatrzymała się- Za piętnaście minut masz być na dole
inaczej sama pójdę do kina!!!-nawrzeszczała na mnie.
-Loool perełko już się ubieram. Okres czy co?- powiedziałam
pod nosem wychodząc z łazienki.
-Wszystko słyszę, a czas ci dalej ucieka. Tik, tak, tik,
tak…

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz