niedziela, 14 lipca 2013

Rozdział 1.

Kolejny szary dzień minął jak batem strzelić? Kolejny szary post który zostanie przeczytany przez milion pięćset sto dziewięćset osób w niespełna pół godziny. Kolejne plotki na temat mojej osoby jaka to ja nie jestem. „Natalie Herman wozi się za ojca pieniądze.”, „Kolczyk w nosie, co dalej?”. Miło na serio, że ludzie szukają sensacji w Tobie, jak ty tego nie chcesz. Kocham ten stan kiedy jestem obserwowana 24/7 i nie mogę nic zrobić bez komentarzy. Nawet ten durny post , znajdzie się jutro na pudelku obcinając od góry do dołu za moje zachowanie. Mam tylko nadzieję, że każdy czytający wyczuł sarkazm. Już nie będę tłumaczyła co to takiego. Dziękuję. Pozdrawiam.

Zamknęłam laptopa i po raz setny zatopiłam się w mojej poduszce, która jako jedyna przynosiła ukojenie. Nie przejmowałam się tym, że jest już mokra od łez wylanych sprzed dziesięciu minut. Na pozór zwykła biała poduszka. Zwykły przedmiot codziennego użytku. A dla mnie? Jej moc była nieosiągalna nawet przez moich rodziców. Odkąd pamiętam stanowi generalne miejsce na moim łóżku. Nikomu nie pozwalałam jej dotknąć. Dlaczego? Kojarzę ją z mojego pięknego dzieciństwa. Kiedy to ja Natalie Herman miałam zwykłych rodziców. Przeciętna rodzina mieszkająca w zwykłym mieście w zwykłym bloku. I co z tego, że z powodu braku pieniędzy nie mogłam pozwolić sobie na zabawki jakie miały inne dzieci. Nie obchodziło mnie to bo miałam wspaniałych rodziców troszczących się o mnie. „Jesteś naszym aniołkiem”- przeczytałam napis wyhaftowany na mojej poduszce przez mamę, dziś żonę drugiego najbogatszego mężczyzny w UK. Chciałabym wrócić do mojego poprzedniego życia. Ponownie zatopiłam się w zapachu mojej poduszki i pozwoliłam porwać się objęciom morfeusza. 
-Natalie!- obudził mnie miły głos kobiety. Kate- bo tak miała na imię nasza gosposia, była niską afro amerykanką.
-Tak?- odezwałam się niechętnie.
-Zapomniałaś? Dzisiaj Mark ma cie zabrać do centrum. Oliwia dzwoniła i powiedziała, że będzie na miejscu za pół godziny.
-Kate!- krzyknęłam do kobiety która w tym samym czasie zrywała ze mnie kołdrę.-Już wstaję . Tylko mam do Ciebie jedną maleńką prośbę.-poczekałam chwilę na reakcję gosposi, a gdy ujrzałam wyraźny gest skinienia głową kontynuowałam.-Czy mogłabyś zadzwonić do Oliwii i poprosić żeby przyszła tutaj i na mnie poczekała? Mam tylko trzydzieści minut a wiem na sto procent, że na pewno nie zdążę.
-Ależ oczywiście złotko. Idź się już myć.
Nigdy nie zastanawiałam się, czy Kate jest dla mnie taka miła za to, że jej płacimy czy po prostu związała się z nami. Zawsze wyglądała na osobę pełną radości, szczerą i tętniącą życiem. Często zazdrościłam jej sposobu życia. Mimo wszystko, że żeby zarobić musi nam cały dzień "pomagać", to jest jaka jest. 
-O matko, ale busz.- usłyszałam za plecami.- Długo hodowałaś ten dywan?
-Oliwia mogłabyś łaskawie pukać jak wchodzisz do czyjejś łazienki. Nie zastanowiłaś się, że może ktoś z niej korzystać?- przyjaciółka chwilę się zastanowiła i odpowiedziała:
-Nie. Jeżeli bym zapukała, owinęłabyś się ręcznikiem i nie widziała twojego dywanu na nogach. Ale i tak i tak muszę się odwrócić a ty zakładaj na siebie cokolwiek bo jak moje oczy powędrują w górę to się chyba zrzygam. Uwierz mi Natalie uwielbiam cię, ale nie mogłabym znieść widoku psiuty mojej najlepszej przyjaciółki. Raz dwa.- ubrałam się jak kazała i wstałam. Oparłam się nogą o wannę i zaczęłam delikatnie wcierać balsam.
-Niech zgadnę. Truskawkowo-bananowy?
-Yhy.- przytaknęłam przyjaciółce, machając jej tubką balsamu przed oczami.
-Nowa edycja?!? –wykrzyczała mi prosto w twarz.- nic nie wspominałaś że wydają jakiś nowy produkt.
-Bo nie wydają. To tylko próbka. W każdym sklepie znajdziesz takie małe gówno.
-Dziewczyno toć to kosztuje majątek.
-Rodzice starają się mnie przekupić zakupami.- przyjaciółka od razu przytuliła mnie. Wiedziała jakie panują relacje pomiędzy mną a rodzicami. Wyjęła tubkę z mojej ręki i nałożyła na swoją dłoń odrobinę kremu i zaczęła wcierać w moją nogę.
-Co jak co. Ale dziewczyno, te 9 lat spędzonych razem, prowadzą do tego, że niedługo będziemy siebie nawzajem karmić-odezwałam się pierwsza, przerywając ciszę. 
-Khym, Khym-odchrząknęła- Nie robiłyśmy już tego przypadkiem?- Przyjaciółka lekko zaśmiała się, przy okazji chrumkając jak świnka. To był jej znak rozpoznawczy. Robiła tak odkąd się poznałyśmy. Nie mogę uwierzyć, że przeżyłyśmy razem tyle chwil. Tyle czasu. No bo przecież dziewięć lat to jest kupa czasu… Jesteśmy ja siost…
-Ej siostro- przerwała mi rozmyślenia.
-HAHAHAHA właśnie pomyślałam sobie, że znamy się tyle i zachowujemy tak, jakbyśmy były siostrami.
-Może jesteśmy jeeeeeeejj…-Oliwia powiedziała to z udawaną radością.
-Co jest?- Zapytałam.
-No wiesz kurde…-chwilę zatrzymała się- Za piętnaście minut masz być na dole inaczej sama pójdę do kina!!!-nawrzeszczała na mnie.
-Loool perełko już się ubieram. Okres czy co?- powiedziałam pod nosem wychodząc z łazienki.
-Wszystko słyszę, a czas ci dalej ucieka. Tik, tak, tik, tak…



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz